La Mancza nie tylko dla Don Kichote

Don Kichot w La Manczy

Don Kichot w La Manczy

Po środku Królestwa Hiszpanii znajduje się pewna wspólnota autonomiczna, która jest dwa razy większa niż największe polskie województwo mazowieckie. Kastylia – La Mancza  sąsiaduje aż z siedmioma wspólnotami autonomicznymi i jest 3-cią największą wspólnotą autonomiczną w Hiszpanii.  Jest to również część krainy historycznej, której nazwa wywodzi się z języka arabskiego „manxa” czyli pustkowie albo  step. Niezwykle gorące latem i zimniejsze od południa podczas zimy obszary wciskają się w Mesetę Iberyjską. Mimo suchej i niezbyt urodzajnej gleby, od wieków owiane były legendą nie tylko słynnego Don Kichota. Tutaj przez wieki toczyły się walki pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami, była ona częścią znacznie większej Kastylii, w między czasie połączonej z Aragonią. By wystarczająco efektywnie bronić zdobycznych rubieży, budowano ogromną ilość zamków i twierdz, które do dziś widnieją nad horyzontem upalnych i piaszczystych ziem i które same w sobie stworzyły nazwę regionu – Kastylia La Mancza (castillo – zamek). Inną historią jest zdecydowanie mniej oparta na faktach,historia Don Kichota, który napotkał w La Manczy ogromną ilość przygód i co najważniejsze również te kulinarne, jak poniżej:

Zbiór szafranu w La Manczy

Zbiór szafranu w La Manczy

„Tuż obok dwa kotły z oliwą i szmalcem służyły do roboty pączków i innych ciast, a cukier brano tam wielkimi patelniami ze skrzyń nim napełnionych. Więcej niż pięćdziesięciu kucharzy i kucharek z radością w oczach pracowało żwawo i pilnie. We wnętrze ogromnego wołu włożono zamiast farszu tuzin prosiaków dla dodania mu lepszego smaku. Korzeni nie zawijano tam w papierowe tutki, ale była ich pełna skrzynia. Słowem, przygotowania do wesela, jakkolwiek wiejskiego, były co się nazywa wspaniale i na uczęstowanie przynajmniej czterech wsi wystarczające. Sancho przyglądał się wszystkiemu z uwielbieniem; wszystko głaskało go po sercu; zachwycony nowością tego wspaniałego widoku, uśmiechał się co chwila i szerokim językiem obosiecznie się oblizywał.”

Po rozpoczęciu krótkiej, kulinarnej przygody z Don Kichotem, obosiecznie się oblizując przejdźmy do najsłynniejszych produktów z których słyną mieszkańcy regionu.

Queso Manchego

Queso Manchego

Nie ma chyba cenniejszego produktu niż tutejszy szafran, który został spopularyzowany przez muzułmanów, do uprawy, gdyż La Mancza była  idealnym miejscem do jego produkcji. Tutejszy jest uważany za najlepszy na Świecie. Następnym skarbem regionu jest Queso Manchego, ser przygotowywany z mleka owiec rasy „Manchego”. Jest to ser o zwartej konsystencji, który w zależności od długości leżakowania staje się coraz twardszy i z czasem zmienia się również jego kolor, z jasnobrązowego do ciemnoszarego. Przygotowuje się go od 50 dni (ser fresco) do aż 2 lat (ser viejo). Archeologowie odkryli, iż tutejszy owczy ser był już wyrabiany w Epoce Brązu.

 

winnica w La Manczy

Winnica w La Manczy

Następnym cennym produktem, który świetnie pasuje do wcześniej opisanego sera jest wino. Historia winiarstwa w regionie sięga czasów rzymskich, muzułmanie udoskonalili produkcję wina, którym to handlowali z chrześcijanami i żydami. Sami w związku z Koranem, nie mogli go pić. Dziś winnice zajmują tu ponad 600 000 ha, co czyni je największym obszarem winiarskim na świecie. Oprócz „win stołowych” takich jak Tempranillo, coraz częściej można spotkać wina, które wygrywają w konkursach winiarskich w Hiszpanii i całej Europie. Mimo dużej popularności czerwonych win hiszpańskich, region słynie głównie z białego wina, przygotowywanego z odmiany Airén, która stanowi blisko 90 % wszystkich odmian winogron. Co ciekawe, nadal można spotkać winnice, które korzystają z wielkich glinianych zbiorników – Tinajas, w których wino dojrzewa tak, jak przed wiekami.

Jedną z potraw, którą Cervantes opisuje w przygodach Don Kichota jest „Gazpacho Manchego”, które jest zupełnym przeciwieństwem tradycyjnych chłodników znanych z Andaluzji.  Jej ważnym elementem jest cienkie ciasto przypominające podpłomyki, które jest pewnym symbolem tutejszej mieszanki różnych kultur, z którymi region jest związany, tj. arabską, żydowską i chrześcijańską. Jest to zupa z bulionu, z kawałkami królika, kurczaka i kuropatwy w formie przypominającej na pierwszy rzut oka gulasz. Zupa powstała za sprawą rolników/ pasterzy, którzy z biedy i ograniczonej dostępności produktów korzystali z tego co mają pod ręką. Ogólnodostępne rodzaje mięsa, ślimaki, woda, rozmaryn , które to po obróbce termicznej nakładano na proste i tanie w przygotowaniu placki z wody i mąki były pieczone na ognisku – taki był oryginalny przepis . Mówi się w Hiszpanii, że gazpachos manchegos jada się wraz ze sztućcami 😉

Gazpacho manchego

Gazpacho manchego

Możecie jej zasmakować praktycznie w każdym mieście czy wsi La Manczy.

Inna potrawą, która jest warta uwagi to „Migas del Pastor”, potrawa przygotowywana niegdyś głównie przez pasterzy. Jest to następna potrawa, w której korzysta się z podstawowych produktów, łatwo dostępnych i tanich. Bazą tego dania jest czerstwy chleb, kiełbasa chorizo, boczek, oliwa z oliwek, czosnek i papryka. Połączenie słodkich winogron ze słoną kiełbasą chorizo jest pewnym symbolem kulinarnego kunsztu mieszkańców La Manczy.

Mam również dobrą wiadomość dla miłośników słodkości 😉 Niezwykle ważnym przysmakiem podczas Świąt Bożego Narodzenia w Hiszpanii jest marcepan i właśnie on również produkowany jest w opisywanej wspólnocie autonomicznej, a dokładniej w Toledo. Jednym z piękniejszych miast regionu jak i kraju. Istnieje kilka pomysłów, skąd wziął się marcepan w Hiszpanii. Najbardziej prawdopodobna wersją jest ta, iż na początku pojawił się on w Chinach. Następnie powędrował on do Bliskiego Wschodu dzięki współpracy handlowej i to właśnie Arabowie wraz ze zdobyciem ziem na Półwyspie Iberyjskim rozprowadziły technologię przygotowywania tego smakołyku.

Marcepan z Toledo

Marcepan z Toledo

W samym Toldeo początki wielkiej produkcji marcepanu związane są z zakonnicami z klasztoru Świętego Klemensa. Które to po poważnym głodzie, który panował wśród mieszkańców z pozostałych produktów, czyli z migdałów i cukru stworzyły ciasteczka marcepanowe. Marcepan rozumiany jest jako swego rodzaju pasta, gotowana lub surowa stworzona z prażonych i zmielonych migdałów i cukru z dodatkiem olejku migdałowego. Pod wpływem ciepła staje się ona bardzo plastyczna co ułatwia tworzenie pięknych marcepanowych słodyczy. Do wyrabianych w La Manczy słodyczy często możemy spotkać nadzienia niekoniecznie z regionu, np.  „cabello de ángel” – „włosy anielskie”, wcześniej już opisywane przy artykule o Majorce.

Jak powiedział Miguel de Cervantes „Nie ma lep­sze­go so­su niż głód. ” i choć w pewnym sensie idealnie pasuje ono do La Manczy, z drugiej pewne jest, iż nie ma dobrych regionalnych potraw bez świetnych lokalnych produktów, którymi La Mancza nie może się powstydzić. Na zakończenie mała zachęta do odkrycia regionu 😉

  • Oj, takiego marcepanu z Toledo chętnie bym skosztowała 🙂

    • TastesofSpain

      Zapraszam do śledzenia fanpage’a 😉

  • Liczyłam, że uda mi się odwiedzić te rejony przed wyprowadzką z Hiszpanii, ale chyba już nie zdążę 🙁

    • TastesofSpain

      Na szczęście Hiszpania to tylko 3 godziny lotu samolotem 🙂

  • Pięknie oddany klimat tego zakątka. Nie przepadam za kuchnią hiszpańską, ale najwidoczniej mało próbowałem… Szkoda, że jedynie powiązany jestem z tym miejscem przez mojego Seata Toledo 😀

    • TastesofSpain

      Może kiedyś będzie szansa na odkrycie nieco więcej Hiszpanii 🙂